Clovin i kampania „My first poison”

Jedna z naszych spółek portfelowych – Clovin, producent środków czystości i chemii gospodarczej ruszył niedawno z niezwykle ciekawą i pożyteczną kampanią społeczną – „My first poison”. Po kilku dniach od startu kampania Clovinu uzyskała Editor’s choice w Ad Age – największym i najbardziej poważanym medium branży reklamowej w USA, a także status Ad of the Day brytyjskiego Campaign Magazine.

Jak tłumaczy Bartosz Woźnicki, szef sprzedaży i marketingu oraz członek zarządu w Clovin, kampania ma na celu nagłośnienie problemu szkodliwych substancji hormonalnych wciąż obecnych na europejskim rynku w wielu produktach kosmetycznych. – Wprowadzamy na opakowaniach naszych produktów specjalne oznaczenie, wprowadzając kategorię produktów wolnych od substancji endokrynnie czynnych, Chcemy, aby branża nie czekając na unijne decyzje sama, oddolnie zaczęła się oczyszczać. Konsument ma prawo wiedzieć, które produkty są czyste, a które te szkodliwe substancje zawierają – mówi.

Z tej okazji zachęcamy do lektury krótkiego wywiadu zamieszczonego poniżej z Bartoszem Woźnickim, gdzie szerzej tłumaczy zamysł kampanii.

 


 

Skąd pomysł na Waszą kampanię?

Pomysł na tę kampanię przez jakiś czas ewoluował. Pierwotnie miała ona dotyczyć naszej nowej linii produktowej płynów do prania, czyli Clever Neutro Plus. To produkt wyjątkowy na rynku pod względem czystości składu. Równocześnie pojawiła się głośna w branży sprawa z  lilialem – składnikiem występującym powszechnie w kompozycjach zapachowych i aromatach. Udowodniono jego dużą szkodliwość, a Unia Europejska rozpoczęła prace nad zakazem jego stosowania w kosmetykach. Proces legislacyjny trwał jednak długo, a w międzyczasie lilial był cały czas stosowany, jako składnik kosmetyków i środków czystości. Od marca tego roku jego stosowanie w krajach unijnych zostało zakazane, a wszystkie zawierające ten składnik produkty musiały zostać wycofane z rynku. Niestety zakaz ten dotyczy jedynie kosmetyków, a lilial wciąż może być stosowany w środkach czystości.

Identycznie cały czas w użyciu jest jeszcze inna grupa produktów - tzw substancje hormonalnie aktywne, w przypadku których już od wielu lat mówi się o ich szkodliwości, a kraje takie jak Dania, Francja, Szwecja, czy Holandia uruchomiły własne programy ochrony konsumentów przed produktami zawierającymi te substancje. Część z nich, np. bisfenol już została zakazana. Unia Europejska, podobnie jak w przypadku lilianu, prowadzi prace mające na celu uregulowanie tej kwestii, ale proces ten jest długotrwały.

I tu docieramy do genezy naszej kampanii – jako Clovin chcemy rozpocząć publiczną, szeroką dyskusję na ten temat. Wprowadzamy na opakowaniach naszych produktów specjalne oznaczenie, wprowadzając kategorię produktów wolnych od substancji endokrynnie czynnych, Chcemy, aby branża nie czekając na unijne decyzje sama, oddolnie zaczęła się oczyszczać. Konsument ma prawo wiedzieć, które produkty są czyste, a które te szkodliwe substancje zawierają.

Na czym polega szkodliwość tych substancji?

Z przeprowadzonych badań wynika, że te substancje te są bardzo szkodliwe, a szczególnie niebezpieczne dla kobiet w ciąży lub karmiących matek. Przedostają się one przez krwiobieg do mleka matki, a w efekcie przenikają do organizmu dziecka. Substancje te wpływają na cały układ hormonalny, a w dłuższej perspektywie mogą np. powodować cukrzycę i negatywnie wpływać na ogólny rozwój dzieci. W tym momencie polscy konsumenci nie mają świadomości szkodliwych skutków stosowania substancji aktywnych hormonalnie. Chcemy to zmienić.

Jak przebiega ta kampania?

Kampania zaczęła się w Dzień Matki, bo uznaliśmy, że to dobry moment, aby tego rodzaju rozmowę rozpocząć w publicznej przestrzeni. Wsparła nas na starcie Agnieszka Pocztarska, twórczyni portalu Czytamy Etykiety, która z tej okazji gościła w programie Dzień Dobry TVN. Nasze działania są zakrojone bardzo szeroko – od wykorzystania ogólnopolskich „tradycyjnych” mediów – telewizji, gazet i dużych portali online, po aktywności w social mediach, np. na Instagramie. W kampanie zaangażowane są także jedne z najbardziej popularnych influencerek w Polsce. Co ważne stawiamy na aspekty edukacyjne, nie skupiamy się na promocji produktowej.

Równolegle weszliśmy w kontakt z Unią Europejską, aby zdopingować decydentów do szybszego działania w kwestii wycofywania wspomnianych substancji hormonalnych z obiegu i wprowadzania oznaczeń na etykietach. W naszym laboratorium opracowaliśmy specjalną serię perfum "My first poison" w skład których wchodzą substancje, które są legalne w użyciu, jednak badania wykazały ich przenikanie do mleka matki, a jednocześnie są podejrzewane o zaburzanie pracy układu hormonalnego. Perfumy te z okazji Dnia Matki zostały wręczone mamom – posłankom do Parlamentu Europejskiego z prośbą o zmianę prawa, tak aby kobiety w ciąży i matki karmiące same mogły decydować czy chcą używać takich substancji. Zależy nam, aby informacje o tym ryzyku były zawarte na etykietach środków, w których zostały zastosowane te potencjalnie niebezpieczne substancje. Mamy nadzieję, że kampania ta przełoży się na realne efekty i zwiększenie społecznej świadomości tego problemu. W końcu chodzi o zdrowie – nasze i naszych dzieci.

Kampania w pierwszym tygodniu została dostrzeżona i uhonorowana w skali globalnej. Już po trzech dniach została zdefiniowana kampanią dnia przez redakcję AdAge (największe medium poświęcone tematyce reklamowej w USA), a pierwszego czerwca wybrana kampanią dnia w UK przez Campaign.

Taki odbiór i rozgłos szczególnie cieszy gdyż pokazuje, że obrany kierunek jest słuszny i wspólnie jako branża możemy inicjować działania, które są dobre dla pacjentów i konsumentów. 

 


Więcej o kampanii dowiecie się na www.myfirstpoison.pl