Wywiad z Martin Horák – Prezesem Zarządu Stangl Technik

Martin Horák –  Prezes Zarządu Stangl Technik Holding

 

Jak wygląda obecnie stan branży instalacyjnej ? Czy spowolnienie gospodarcze wpływa negatywnie na rynek?

 

Co prawda w wynikach naszej spółki jeszcze tego nie widać, ponieważ w tym momencie realizujemy wcześniej zdobyte kontrakty, ale pewne spowolnienie w branży instalacyjnej jest już widoczne. To, co charakteryzuje ten sektor, to pewne opóźnienie względem aktualnej sytuacji, które wynosi co najmniej pół roku. Już dziś jednak, przede wszystkim na polskim rynku widać, że wiele inwestycji zostało wstrzymanych, a inwestorzy czekają, jak sytuacja będzie się rozwijać w następnych miesiącach. Tym samym przesuwane są przetargi, a konkretne decyzje dotyczące realizacji nie zapadają.

 

A jak spółka funkcjonuje na rynkach zagranicznych?

 

Aby na to pytanie odpowiedzieć, musiałbym wpierw wspomnieć o strukturze naszego holdingu. Stangl Technik to holding składający się z trzech spółek – Stangl Technik Polska, Stangl Technik Cesko i ST Security. Pierwsze dwa podmioty zajmują się odpowiednio w Polsce i w Czechach instalacjami wewnętrznymi w budynkach, zarówno elektrycznymi, jak i mechanicznymi. Te pierwsze to np. instalacje związane z oświetleniem, okablowaniem, rozprowadzaniem, rozdzielaniem prądu, instalacjami silno- i niskoprądowymi. Jeśli zaś chodzi o instalacje mechaniczne, to są to np. systemy grzewcze i chłodzące, sanitarne, systemy wentylacji i klimatyzacji, czy instalacje przeciwpożarowe.

 

ST Security z kolei działa wyłącznie w Czechach, specjalizując się w zabezpieczeniach antywłamaniowych, ochronie majątku, monitoringu wejść na dany teren, etc. Tu warto podkreślić, że spółka posiada certyfikat czeskiego Urzędu Bezpieczeństwa Narodowego do pracy z informacjami niejawnymi, dzięki czemu może realizować państwowe kontrakty, gdzie niezbędny jest najwyższy stopień zaufania. Chodzi np. o prace wykonywane dla policji czy wojska, np. w magazynach amunicji.

 

Poza Polską i Czechami jesteśmy też obecni w Niemczech i w Austrii. Skupiamy się wyłącznie na Europie Środkowej – na Polsce, Czechach i krajach sąsiednich. Obecnie, nie mamy w planach ani ekspansji na wschód, ani w Zachodniej Europie.

 

Która część biznesu jest w tej chwili najbardziej istotna?

 

Staramy się, aby oba filary naszego biznesu – mechaniczny i elektryczny się równoważyły. W tym momencie nieco więcej sprzedaży i prac notujemy w kontraktach związanych z instalacjami  mechanicznymi, mniej więcej w proporcji 60 do 40 proc. Docelowo chcielibyśmy, aby ta proporcja się wyrównała.

 

A jak wygląda proporcja pomiędzy kontraktami dla sektora publicznego i prywatnego?

 

Zdecydowaną większość sprzedaży realizujemy dla podmiotów prywatnych. Warto też zaznaczyć, że udział naszej spółki w przetargach publicznych jest zazwyczaj pośredni tzn. nasza firma jest kontrahentem uczestniczącego w przetargu generalnego wykonawcy, który też jest spółką prywatną. W tym momencie nie wiemy jeszcze, w jak dużym stopniu wzrosną nakłady na inwestycje publiczne. Dobrą praktyką jest, że w kryzysie wiele krajów zwiększa nakłady na inwestycje publiczne, które stają się swoistym akceleratorem  pobudzającym całą gospodarkę.

 

Jaki był najważniejszy kontrakt zrealizowany przez Stangl Technik w ostatnim czasie?

 

Bardzo dużym i prestiżowym kontraktem były instalacje mechaniczne dla spółki Daimler. W ramach konsorcjum zrealizowaliśmy kompletne instalacje mechaniczne w jednej z hal w nowo powstałej fabryce silników Mercedes Benz w Jaworze. Drugi  bardzo duży kontrakt, to kompletne instalacje mechaniczne i elektryczne oraz projekt wykonawczy w wysokościowcu Widok Towers, w samym centrum Warszawy, przy Alejach Jerozolimskich 44.

 

Mają Państwo świetny ogląd zarówno na rynek polski, jak i czeski. Czy w czasie pandemii ujawniły się jakieś istotne różnice pomiędzy tymi dwoma krajami?

 

Reakcje bywają różne, a sytuacja zmienia się dynamicznie. Duże różnice widać w podejściu segmentu hotelowego. W Polsce z dnia na dzień wstrzymano bardzo zaawansowane już przetargi na budowę lub przebudowę wielu obiektów hotelowych, w których to przetargach nasza spółka brała udział. Tymczasem w Czechach właśnie podpisaliśmy umowy na realizację prac instalacyjnych w trzech tego typu obiektach. Czesi wręcz przyspieszyli prace renowacyjne  w czasie pandemii, korzystając z faktu, że masowa turystyka jest w dużej mierze zamrożona, więc można swobodniej prowadzić prace remontowe. A kiedy wrócimy do normalności, hotele te będą już przygotowane na przyjęcie nowych gości. Widać jednak, że powoli sytuacja w obu krajach zaczyna się stabilizować i uczymy się wszyscy funkcjonować w tych trudnych warunkach. Nasi klienci i dostawcy powoli wracają do działania na podobnym poziomie, co przed pandemią.

 

Przed jakimi jeszcze wyzwaniami stoi branża?

 

Zdarza się, że pandemia staje się pretekstem do renegocjacji cen kontraktów. Choć oczywiście niektórzy są realnie zaniepokojeni sytuacją, to inni działają mniej więcej tak jak wcześniej. To, co widać też na pewno, to zaostrzanie się konkurencji. Niepewna sytuacja co do przyszłości powoduje bardziej  agresywną walkę o nowe kontrakty na rynku. Dla branży instalacyjnej dużym zagrożeniem jest też przejście wielu firm na system pracy zdalnej. Jeśli ten tryb będzie kontynuowany, np. ze względów oszczędnościowych, to przełoży się to bezpośrednio na spadek zapotrzebowania na powierzchnie biurowe, a co za tym idzie na mniej inwestycji tego typu. Mam jednak nadzieję, że popyt na biura wróci, kiedy tylko zagrożenie pandemiczne się zmniejszy. W mojej ocenie praca z domu jest na dłuższą metę mało efektywna. Szczególnie dotkliwie mogli się o tym przekonać rodzice, którzy w obecności swoich dzieci musieli wykonywać pracę z domu.

 


A jak Stangl funkcjonuje w związku z obostrzeniami?

 

Na budowach staramy się stosować maksymalne środki bezpieczeństwa i wypełniać wszelkie zalecenia sanepidu. Zabezpieczamy pracowników poprzez udostępnianie im wszelkich niezbędnych środków higieny, stosujemy dezynfekcję, dajemy dostęp do masek, etc. Podobne zasady stosujemy zresztą we wszystkich krajach, w których działamy. Oczywiście zależy nam na dobru pracowników i chcemy dbać o bezpieczeństwo każdego z nich, z drugiej jednak strony, to również kluczowa kwestia dla funkcjonowania naszego biznesu. Nie możemy sobie pozwolić na przestoje spowodowane kwarantanną.

 

 

Jakie są plany rozwoju spółki w krótkiej i długiej perspektywie?

 

Jeśli chodzi o krótszą perspektywę, to priorytetem dla nas jest wykonanie planów, które sobie założyliśmy. Jak wspominałem, chcielibyśmy jeszcze mocniej rozwinąć dział elektryczny i to zarówno w Polsce, jak i w Czechach. Chcemy też równocześnie wzmocnić nasz dział serwisowy, który jest niezwykle istotny dla nas. Zależy nam na tym, aby zapewnić naszym klientom usługi w ramach całego cyklu życia budynków -począwszy od prac projektowych, przez sprawną realizację inwestycji, aż po serwis, ewentualną przebudowę czy utylizację, która z kolei umożliwi prace projektowe przy kolejnej przebudowie. Tak, aby nasza spółka była partnerem w każdym elemencie tego cyklu.

 

Istotne jest również dla nas utrzymanie obecnego zespołu  pracowników, aby nadal funkcjonować na tak wysokim poziomie jakości i terminowości realizacji. To niezwykle ważne, ponieważ zadowolony klient wróci do nas z kolejnymi zleceniami. Ponowne pozyskanie klienta jest niezwykle trudne, przy rosnącej konkurencji, podobnie jak zdobycie nowego kontrahenta. Dlatego tak bardzo dbamy o zadowolenie z efektów naszej pracy, dzięki czemu budujemy dobrą opinię o naszej spółce.

 

W dłuższym terminie – chcemy być wiodącą firmą w branży na rynku polskim i czeskim. W tej chwili można powiedzieć, że w Polsce jesteśmy w top 5, w Czechach nawet w top 3. Docelowo chcemy zająć pierwsze miejsce na tym podium.